W czasie minionej ciszy
szukałem śladu Boga
w moich głupotach.
Znalazłem Go wszędzie.
Był w rozchylonych płatkach
imitacji Słoneczników Van Gogha.
Jego blask jaśniał
w promieniach zachodzącego słońca,
w radości malującej się
na twarzach porcelanowej rodziny.
Jego Duch przebywał
w cieniu kowalskich drzewek bonsai
i ciszy zamarłych zegarów.
Przechadzał się
pośród filigranowych postaci
z chińskiej porcelany,
a delikatne,
pozytywnie nastrajające dźwięki Koshi,
dawały Mu ukojenie.
Był w antyku, baroku i secesji,
w dynamicznych i stonowanych istotach
z brązu, mosiądzu, cynkalu i drewna.
Czy ja jestem w Nim?
dmyk

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz