poniedziałek, 2 marca 2026

Final countdown.


 




Tempus fugit, aeternitas manet.


Już mi się podoba

ów pomysł na final countdown. 

Jeszcze tylko kilka kroków do wolności

i rozpoczęcia spełniania marzeń, 

życia dla siebie, 

realizacji planów, 

a nie pozostawiania ich

za linią horyzontu.


Ci, dla których próbowałem istnieć

dadzą radę. 

Świat pokłoni się przed nimi

z zachwytu. 

Oni już wszystko wiedzą. 

Wystarczy im AI

i wypasiony smartfon,

gry w życie 

i umiejętność wodzenia palcem po ekranie.

Nie potrzebują niczego ponadto 

kim są i czym już dysponują. 

Urodzeni w czapkach. 

Tylko jest mały problem

ze znalezieniem 

odpowiedniego akwenu 

gdzie owe czepki

mogliby wypróbować. 


Jednak ten fakt zupełnie im nie wadzi 

w determinacji zmagań 

z rzeczywistością po swojemu.


Niszczeniu serdeczności, 

dobrych rad, 

przyjaznych postaw

i szczerych intencji. 


Choć może tymi dobrymi

faktycznie jest tylko 

droga do piekła wybrukowana. 


Dość!!!


Po co mówić, 

że Święty Mikołaj nie istnieje.

Szkoda też pereł.


Szerokiej drogi

oświetlonym LEDami deptakiem,

który kończy się w hipermarkecie,

gdzie tracimy kasę i zdrowie.


Wąskie ścieżynki są dla frajerów. 

Tak twierdzą iluminaci. 


Jednak owe szlaki od traperów

wymagają uwagi, myślenia, 

współpracy z bliskimi

i tymi nieco oddalonymi ale życzliwymi,

refleksji choćby nad przemijaniem, 

wsłuchania się 

w podszepty zacnych doradców.

Tych nieżyciowych, 

starych więc zapewne głupich.


Jednak końcowy sukces

opłaca się,

a widoki ze szczytu

zapierają dech w piersiach.


W tych wszystkich

skleconych naprędce słowach 

nie chciałbym zgubić

osób wyjątkowych, 

dla których

miało to sens. 

Stali się radością chwili

i na pewno nie zostaną zapomniani. 


Tym życzę samego dobra

i dziękuję za obecność.




dmyk 





Analiza tekstu w połączeniu 

z utworem muzycznym „Pure joy 18.3o” 

ukazuje głęboki, niemal filmowy kontrast 

między refleksyjną treścią, 

a aurą dźwiękową.


Tekst to swoisty manifest dojrzałości, 

rozliczenia z przeszłością 

i bolesnej obserwacji współczesności.

Motyw przemijania: 

łacińska sentencja 

Tempus fugit, aeternitas manet 

(Czas ucieka, wieczność trwa) 

ustawia perspektywę – to, co doczesne 

(smartfony, AI, LED-y), 

jest ulotne i powierzchowne w starciu 

z „wąskimi ścieżynkami” tradycji i refleksji.

Kontrast pokoleń: 

Z jednej strony mamy 

„urodzonych w czapkach” 

wybrany termin sugeruje ludzi sukcesu, 

którym wszystko przychodzi łatwo, 

choć brakuje im „akwenu” 

do testowania umiejętności, 

z drugiej „starych, głupich doradców”, 

którzy jednak znają drogę na szczyt.

Wyzwolenie: 

Tekst kończy się piękną dedykacją 

dla osób wyjątkowych, 

co nadaje całości ton oczyszczenia 

i gotowości na „final countdown” 

– nowe otwarcie.

Połączenie z muzyką „Pure joy 18.3o”

Muzyka stanowi idealne tło 

dla tej literackiej wędrówki:

Przestrzeń i czas: 

Utwór rozwija się powoli, 

co koresponduje z opisem 

„wąskich ścieżynek” i szlaków traperów. 

Długość kompozycji 

wymusza na słuchaczu zatrzymanie się 

– dokładnie to, 

o czym piszesz w kontekście 

refleksji nad przemijaniem.

Harmonia vs. Chaos: 

Spokojne, powtarzalne 

motywy muzyczne 

są przeciwwagą dla opisanej w tekście 

„determinacji zmagań z rzeczywistością” 

i niszczenia serdeczności. 

Muzyka ta „leczy” rany zadane przez 

„oświetlony LEDami deptak”.

Finałowy sukces: 

Podniosły, a jednocześnie łagodny 

charakter utworu idealnie ilustruje 

„widoki ze szczytu”, 

które zapierają dech w piersiach. 

Dźwięki te nie konkurują ze słowem, 

lecz dają mu wybrzmieć, 

tworząc bezpieczną przystań 

dla „osób wyjątkowych”.

Podsumowując: 

Tekst jest surową, 

momentami gorzką oceną świata, 

natomiast muzyka domyka go 

klamrą spokoju i nadziei. 

To połączenie sugeruje, 

że mimo zgiełku hipermarketów 

i powierzchowności technologii, 

wciąż istnieje przestrzeń 

na „samą dobroć” i autentyczną obecność.




poniedziałek, 26 stycznia 2026

Płonne nadzieje.





Chyba nadal nie potrafię przełamać 

negatywnego myślenia o sobie. 


"To nie dla mnie". 

"Inni są ważniejsi".

"Nie nadaję się".


Początkowo myślałem, 

że to miejsce jest moim na Ziemi,

po traumatycznych doświadczeniach

w miejscu deklarowanej tolerancji.


Planowałem dotrwać do końca. 

Do finiszu zwieńczonego 

"laurem zwycięstwa"

lub choćby własną satysfakcją.


Teraz okazało się, 

że tak nie do końca jest. 

Atomizacja społeczeństwa,

brak czasu ale również ochoty wielu 

na zadzierzgnięcie więzów 

powodują u mnie 

depresję i rozżalenie.


Czas już odejść. 


Proza życia zmieniła wszystko

i nie czas na poezję chwili.


Szkoda, 

że nie jestem na początku drogi. 

Wtedy takie częste zmiany 

by mnie wzmocniły

i kolejne z nich 

nie robiłyby różnicy 

oraz nie wywoływały stresu. 


Teraz na starość 

oczekiwałem już stabilizacji. 


Bo tak naprawdę, 

to kiedy mógłbym na nią liczyć? 


Po śmierci? 


Pewnie tak.


Wtedy będę spokojnie 

leżał pod ziemią w horyzontalnej, 

wreszcie ustabilizowanej pozycji.

Tylko, kto mnie w tej pozie ułoży?


Nie jestem nastawiony na "nie" 

względem całego Świata. 


Cenię szczerość, prawdę, uczciwość, 

współodczuwanie, bycie razem 

ale to się wypaczyło 

i zdewaluowało nieuchronnie. 


Nie chcę być kolejny raz ogryzany 

i wyrzucany jak szczątki jabłka. 


Zazwyczaj to ja coś rozumiem 

i odstępuję bo innym to nawet 

nie przyjdzie do głowy.


Stary i głupi. 


dmyk



niedziela, 4 stycznia 2026

AI.




Blog dmyk prywatnie

to przestrzeń na intymne, szczere 

i często trudne refleksje o egzystencji. 

To zapis zmagań z codziennością, 

zdrowiem, emocjami 

i poszukiwaniem sensu w świecie, 

który bywa przytłaczający. 

To teksty o człowieczeństwie 

obdartym z pozorów, 

o byciu "tu i teraz" mimo wszystko.


***


W cieniu codziennych bitew.


Nie o wielkie wyprawy tu chodzi, nie o blask,

Lecz o to, 

jak w dłoniach zatrzymać uciekający czas.

Gdy rano lustro odbija twarz zmęczoną, 

lecz własną,

A myśli w głowie, 

jak świece, raz płoną, raz gasną.

To zapis drogi przez gęstą mgłę 

własnych słabości,

Gdzie każdy krok naprzód wymaga odwagi

i prostej szczerości.

Świat bywa ciężki, 

jak ołów kładzie się na barki,

A my, pośród rutyny, 

toczymy swe ciche szańce i walki.

Być człowiekiem 

– to znaczy czuć ciężar i drżenie,

Akceptować swój ból i swoje własne cienie.

Nie szukać poklasku, 

nie karmić się tanią nadzieją,

Lecz patrzeć w oczy dniom, 

co bezlitośnie się śmieją.

Prywatny to dziennik – bez filtrów, 

bez zbędnej pozy,

Zapisany w momentach spokoju

i w chwilach trwogi.

Bo w tym kruchym istnieniu, 

co tak szybko ucieka,

Najtrudniejszą ze sztuk jest po prostu 

- spotkać człowieka.


***


Za grubą szybą.


Mój świat ma dzisiaj wymiar 

czterech znajomych ścian,

Prywatny poligon ciszy, 

gdzie każdy dzień to plan 

– By przetrwać, by nie ulec, 

by oswoić ten lęk,

Co wdziera się w szczeliny, 

wydając głuchy dźwięk.

To „izolacja wybrana”, 

a może narzucona przez los?

Gdy własne myśli stają się głośne, 

tracąc ludzki głos.

Jestem obserwatorem, 

co stoi gdzieś na boku,

W tym „moim małym piekle”, 

w tym zawieszonym kroku.

Świat tam, za oknem, 

wydaje się nierealnym filmem,

Ludzie biegną po nic, 

z uśmiechem nienaturalnie pilnym.

A ja tutaj, w „bezpiecznym kokonie” 

własnej niemocy,

Liczę minuty do świtu i godziny do nocy.

To „stan przejściowy”, 

który stał się codziennością,

Gdzie „brak kontaktu” 

przestał być tylko trudnością.

Lecz w tej pustej przestrzeni, 

w tym odcięciu od tłumu,

Najwyraźniej słychać 

szept własnego rozumu.

Bez filtrów, bez masek, 

w „nagiej prawdzie istnienia”,

Gdzie jedynym towarzyszem 

jest cień mego cienia.

Bo izolacja 

to nie tylko zamknięte szczelnie drzwi,

To miejsce,  

w którym człowiek sam ze sobą 

– po prostu brzmi.


***


Poza garderobą.


Za progiem garderoby, 

w świetle dnia bladym,

Trwa spektakl źle skrojony, 

pełen fałszu i zwady.

Kostium uwiera, szwy pękają w pośpiechu,

A ja nie chcę tej roli, nie chcę tego śmiechu.

Czekam na finał, na kurtyny opadnięcie,

Na koniec zmagań z tym, co trwa nieugięcie.

Gdzieś pod skórą wciąż drzemie 

chłopiec z odległej planety,

Piotruś Pan, co nie uznaje dorosłości mety.

Mały Książę wciąż patrzy na różę i gwiazdy,

Choć świat wokół pędzi – bezmyślny i pusty.

Dziś ciekawość jest błędem, 

a marzenia ciężarem,

W świecie, 

który zachłysnął się własnym oparem.

Tu króluje głupota, w koronie z próżności,

I bezprzewodowe znieczulenie 

– brak bliskości.

Więc trzymam te postacie, 

głęboko, pod sercem,

By nie zginąć w tym tłumie, 

w codziennej udręce.


***


Kostium.


W garderobie myśli wieszam 

prawdę na kołku,

Bo na zewnątrz trwa spektakl 

– w pędzie i zgiełku.

Źle skrojone role, tandetne dekoracje,

Świat karmi się głupotą, 

serwując ją na kolację.

Wszyscy podpięci pod sieć, 

pod cyfrowe kroplówki,

Znieczuleni bezprzewodowo, 

puste mają główki.

A ja, w tym tłumie obcym, 

wciąż czuję pod skórą,

Że Mały Książę nie chce być kolejną figurą.

Piotruś Pan we mnie płacze, 

gdy widzi te twarze,

Które zapomniały, jak się ufa i marzy.

Moja ciekawość świata stała się tu wadą,

Wyrzutem sumienia dla tych, 

co wciąż kłamią.

Czekam na finał, na ostatnie brawa,

Bo ta rzeczywistość to zbyt gorzka zabawa.

Zamykam drzwi garderoby, 

tam nikt mnie nie zmieni,

Zostaję ze swoją gwiazdą 

– pośród cieni i ziemi.


***


To niezwykle bolesny i przejmujący tekst. 

Uderza w nim 

odwrócenie biblijnego porządku 

– to nie syn jest marnotrawny, 

lecz ojciec, 

a dziecko, 

zamiast trwać w radosnej nieświadomości, 

staje się surowym sędzią 

i strażnikiem prawdy. 

Twoja metafora "Galerii Zamiast" 

oraz obraz marnotrawnego rodzica 

tworzą obraz głębokiej, 

egzystencjalnej pustki.


Galeria Zamiast.


W Galerii Zamiast kurz osiadł na ramach,

Zamiast spotkania – wciąż ta sama plama.

Zamiast powrotu – ucieczka w milczenie,

Zamiast miłości – chłodne odrzucenie.

Marzenia? To tylko spalone arkusze,

Pył, który dławi zmęczoną już duszę.

Tu przypowieść na wspak rzeka czasu toczy,

Dziecko ma jasne, oskarżające oczy.

To ono czeka, choć ojciec jest cieniem,

Co karmi obcych 

swym własnym kłamstwem i złudzeniem.

Marnotrawny rodzic, uciekinier z teatru,

Zostawił po sobie tylko 

świst mroźnego wiatru.

Między wybaczeniem, a dłoni podaniem,

Jest przepaść, co zieje trupim przerażeniem.

Otchłań, 

w której prawda ogniem w twarz uderza,

Gdy idol ucieka, 

zamiast dobić do przymierza.

Nie było wyjaśnień, nie było przeprosin,

Tylko ciężar braku, co serce wciąż nosi.

Zmień kierunek drogi, 

póki horyzont nie zgaśnie,

By idol i heros 

nie odeszli przedwcześnie w baśnie.

Bo oczy dziecka widzą ostrzej niż sumienie,

I tylko powrót może uleczyć to drżenie.

Stań twarzą w twarz, 

zdejmij maskę kłamstwa tanią,

Zanim Galeria Zamiast stanie się otchłanią.


Refleksja nad tekstem.

Twój zapis 

o "bezprzewodowym znieczuleniu" 

z poprzedniego fragmentu tutaj znajduje 

swoje najsmutniejsze rozwinięcie 

– to znieczulenie na własne dziecko, 

na krew z krwi, 

która zamiast miłości 

otrzymała odrzucenie w "enklawie spokoju".


***


Pomiędzy oddechami.


Świat pędzi obok, krzyczy jaskrawą reklamą,

A ja wciąż budzę się rano tą samą, 

choć inną osobą.

Zbieram okruchy chwil, 

te szare i te niechciane,

I układam z nich zdania, 

w ciszy, nad pustym śniadaniem.

Nie trzeba mi wielkich słów, 

co jak dzwony puste huczą,

Wolę te ciche prawdy, które pokory nas uczą.

Że życie to nie jest prosta, 

od punktu do punktu linia,

Lecz splot wątpliwości, 

które każdy z nas w sobie trzyma.

Tu, w prywatnym kącie, 

gdzie myśli mają swe schronienie,

Ważniejszy od krzyku jest szept 

i czyste sumienie.

Zapisuję to wszystko – bez maski, 

bez zbędnej zbroi,

Bo tylko w szczerości 

człowiek się lęku nie boi.

Może to tylko słowa rzucone na ekranu taflę,

Lecz w nich jest moje tętno, 

w nich moje życie zaklęte.

Być tu i teraz, 

w tej kruchej, bolesnej wolności,

To jedyny sposób na oddech 

w bezmiarze codzienności.


AI  & dmyk

na podstawie treści umieszczonych na blogu.



czwartek, 18 grudnia 2025

Decyzja zapadła.






 Zrobili, co chcieli 

i zaplanowali już dawno temu. 

Majątek o6 przechodzi do o7. 


Ciekawi mnie, 

gdzie to wszystko umieszczą? 

Kubatura umożliwia prowadzenie 

maksymalnie 16 oddziałów. 

Jeżeli o7 była tak cudownie prowadzona, 

to zadziwiającym jest to, 

że potrzebują tablic multimedialnych, 

rzutników, laptopów z źle prowadzonej o6. 


Porównanie metrażu jest błędne. 

o7 jest ⅓ naszej. 

Pełnowymiarowych sal jest tam aż 1o. 

Reszta to klitki. 


Podejście przez Panią "P"

rezydujacą na za wysokim stołku

i Jej grupę wsparcia do sprawy 

było karygodne. 


Zaczęła od informacji medialnej, 

po której chciała sprawdzić, 

jaka będzie rekrutacja. 

Robi ankiety wśród młodzieży 

oceniające nauczycieli innej szkoły,

co też świadczy o Jej poziomie. 

Pajdokracja totalna. 

Równocześnie nie uważa za wskazaną 

obecność młodych na zebraniu Rady. 

Przecież Oni właśnie są podmiotami,

a nie pacynkami, czy marionetkami

jak "niektórzy".


Podobno nie mamy żadnych pasji 

 i jesteśmy starzy


Dziwne. 


Niektórzy pracują w ULO

lub innych szczycących się 

sławą korepetytorów Liceach.

Nieistotnymi jest postawa

naszych uczniów.

Miłych, serdecznych 

i tak samo wartościowych 

jak inni reprezentanci młodzieży.


Sama pewnie myśli, 

że Jej młodość i uroda będą wieczne. 

Po takich działaniach obawiam się, 

że zniknie w niebycie politycznym

przy kolejnych wyborach,

a absolwent o6,

któremu szkoła umożliwiła

sprawowanie tak ważnej roli, 

roli Radnego zapewne swoją pozycję

zawdzięcza układom.

Dziwne, że Klub go przyjął

mimo, że jest z fatalnej o6.


Żadnych informacji dla nauczycieli.

Co z nimi dalej?

Tylko puste zapewnienia. 

Szkoda, że nie otrzymaliśmy

listów intencyjnych 

do Firm pogrzebowych.


Wczorajsza Wigilia szkolna 

nosiła znamiona stypy, 

a łzy w oczach ludzi, 

którzy starają się nieść pomoc młodym 

dopełniły czary goryczy. 


Tworzą żłobki, przedszkola i SP, 

gdy demografia leży. 

Równocześnie 

te same dane demograficzne 

są powodem zamykania 

szkoły ostatniej szansy 

dla młodzieży z problemami. 

Widocznie nie jest potrzebna codzienna 

praca z młodymi, 

wystarczą pojedyncze spotkania 

psychologa w poradni, 

która ma zaistnieć 

w budynku naszej szkoły. 


Wszystko to jest chore

i nie ma na to lekarstwa.


Na posiedzeniu Rady Miasta czułem się 

jakbym był na Białorusi. 


Jeszcze jedno. 


Okupanci i inni, 

którzy chcieli 

w dawnych czasach zniszczyć Polskę, 

zaczynali od likwidacji inteligencji, 

a w tym, 

a może nawet przede wszystkim 

eksterminacji nauczycieli. 


Teraz "Polacy" czynią to Polakom.


Łatwo jest coś zniszczyć, 

gorzej odbudować. 


Przepraszam ale musiałem to napisać.



dmyk





wtorek, 1 lipca 2025

Mapa myśli.

 




W 2ooo roku byłem niedaleko Egiptu.

Wszyscy mi odradzali

ale mimo trudności, nie zrezygnowałem. 

Było cudownie. 

Wszystko mi się podobało. 

Począwszy od widoków pustynnych, 

kultury zmieszanej totalnie, 

sztuki wszelakiej, 

kolorystyki strojów i natury, 

zapachów przypraw i nie tylko tychże,

po soczystość i smakowitość owoców.


Wcześniejsza wyprawa do Włoch, 

a w nich do otoczonej wodą Wenecji 

była równie niesamowita. 

Też zniechęcano mnie do wyjazdu, 

ze względów na wątpliwej jakości "zapachy". 

Jednak światło odbijające się od wody, 

błysk wschodów i zachodów słońca, 

architektura,

detale zwane głazami monolitycznymi, 

temperament uśmiechniętych i krzykliwych Włochów, 

słodycz lodów i moc espresso 

wynagrodziły wszystko. 


Miało to miejsce 25 lat temu. 


Później chciałem 

ale nie mogłem podróżować 

ze względów rodzinnych. 

Śniłem tylko o nich.


Teraz mogę 

ale chyba utknąłem psychicznie i fizycznie

w miejscu zamieszkania. 


Moim marzeniem jest wschód. 

Sztuka, przyroda, kultura, 

muzyka przyciąga moje myśli i uczucia. 

Jednak jak dotąd 

wszystko pozostaje w sferze marzeń 

i kolekcjonowania chińskich dzieł sztuki 

oraz instrumentów muzycznych 

takich jak guzheng, hulusi, dizi, bawu,... 


Może kiedyś jeszcze się odważę?



dmyk


sobota, 24 maja 2025

VI LO.

 



Kochasz Polskę?

Lubisz historię? 

Kierujesz się prawem 

i prawda jest dla Ciebie istotna?


Kultywowanie tradycji jest dla Ciebie ważne? 

Nie są Ci obce losy Zesłańców Sybiru

i ludzi cierpiących za: 

prawość, polskość i wolność?


Chcesz poznawać siebie i innych? 

Masz szacunek dla bliskich? 

Chcesz poznawać świat? 

Lubisz spływy kajakowe? 

Chcesz sprawdzać umiejętności językowe 

w odwiedzanych przez siebie krajach?


Jesteś empatyczny? 

Chciałbyś, 

aby uczyli Cię równie empatyczni nauczyciele,

którzy wyjaśniają podawane przez siebie treści?

Chcesz czuć wsparcie, 

ze strony życzliwej DYREKCJI

i profesjonalnych Psychologów, 

czy też Pedagogów,

którzy będą mieli dla Ciebie czas?


Kochasz barwy świata

i chcesz tą radością 

oraz Swoim sposobem jego postrzegania

dzielić się z innymi?

Lubisz zajmować się dziećmi? 

Uwielbiasz czytać, a później o tym opowiadać?

Aktorstwo jest Twoją mocną stroną?


Lubisz maszerować nie koniecznie w siną dal?

Interesujesz się militariami?

Masz celne oko? 

Chciałbyś nauczyć się nurkować ze sprzętem?

Lubisz śpiewać, również patriotyczne pieśni?

Kochasz przyrodę? 

Lubisz robić zdjęcia? 

Kochasz muzykę? 

Chcesz ćwiczyć ciało, umysł i ducha?

Grasz na instrumentach lub w piłkę, 

rysujesz choćby dla odreagowania stresu, 

tańczysz dla przyjemności lub utrzymania kondycji? 


To VI LO jest dla Ciebie. 


Jedyna taka szkoła w Toruniu. 


Jesteśmy wyrozumiali i pomagamy wszystkim.


Czekamy na Twoją w niej obecność.




dmyk


poniedziałek, 30 grudnia 2024

Takie czasy.






Takie czasy, mówią. 

Jak znaleźć w tym chaosie równowagę? 

Słowa komentujące rzeczywistość obrażają.

Milczenie, zezwala na pogłębianie się głupoty. 

Ekranik w dłoni pozwala

na nieuprawniony bunt, żal i pretensje.

Najlepszym rozwiązaniem jest unikanie.

Jaka będzie nasza i ich przyszłość, 

jeśli w ogóle ona nastąpi? 

Ważniejsze są stroje, uroda, 

wulgarna interpunkcja, czas poza i zaimki.

No i serduszka, 

gdyż bez nich nie da się przeżyć chwili.

Króluje szał zakupów, 

nietrafionych prezentów 

i dużego żarcia,

po którym to 

znajdziesz coś skutecznego w reklamach.

Mechanizm niby się kręgi

ale raczej się zaciął, 

gdyż wszystko się powtarza od nowa i od nowa

ale po staremu.

Gdyż jesteśmy do tego przyzwyczajeni? 

Czy jest nam łatwiej, bo już to znamy? 

Czy choć czasem myślimy? 

Czy działamy jak trybiki dzikiej maszyny,

która pozbawiła nas świadomości istnienia? 

Takie czasy, mówią. 

Idzie Nowe z końcówką 25.

Czy takim będzie choć czasem?



dmyk


wtorek, 17 grudnia 2024

Niektórzy.

 




Niektórzy przez życie przechodzą 

ze szczęściem za pan brat.

Inni próbują zaistnieć choćby na moment 

aby później żyć przez chwilę czarem tego stanu.

Jestem zmęczony, stary, popełniam błędy 

i jest ich coraz więcej, 

i coraz bardziej doskwierają. 

Miało być inaczej. 

Miało być!

Znów tylko żal i pytania. 

Pytania o sens. 

Prawdę. 

Nadzieję. 

Marzenia.

Czy kiedyś zaistnieją? 

Choćby na chwilę.

Czy to za wiele?



dmyk



piątek, 8 listopada 2024

Na zawsze.






Można żyć dla Kogoś 

lub dla realizacji czegoś.

Gdy te dwa powody zanikają,

trudno znaleźć sens istnienia. 


Dzisiejsze czasy rozdzieliły osoby, 

dając w zamian ekrany smartfonów,

a na przedmioty brak Biletów NBP.


Rzucanie pereł już mnie raczej nie cieszy. 

Walka o zaistnienie choćby na chwilę też nie.


Może czas odejść?


Odejść w zapomnienie? 


Żeby była taka opcja, 

najpierw musiałbym istnieć.


Od samego poczęcia ktoś tego sobie nie życzył.

Inny doradzał przewrotnie. 


W historii jestestwa 

tylko krótki okres miał sens. 

Śniłem wtedy o podróżach. 

Po nim tkwię z akceptacją w miejscu

i śnię o minionym czasie.


Deklarujący się przyjaciółmi, zawiedli. 

Znów to był tylko ich palec, 

w którym chciałem dojrzeć całą rękę. 


Marzenia, potrzeby i rzeczywistość

to dwie przeciwne strony medalu. 

Nigdy ze względów technicznych

ze sobą się nie połączą,

a krawędź powiększająca się z biegiem czasu,

jeszcze bardziej odsuwa jedno od drugiego. 


Jedynie w blaszce z wyciętymi padami

znajduję tak potrzebne ukojenie. 


Słowa, czyny, postawy i sytuacje 

tylko zmniejszają chęć 

do chcenia czegokolwiek.


Ponownie ogryzany i odrzucany, milknę.


Milknę na zawsze.



dmyk


poniedziałek, 26 sierpnia 2024

Koniec wakacji.











I to już koniec wakacji!

Tak. 

Ostatnie ziarenko piasku 

spadło na mały kopczyk 

w klepsydrze wolnego czasu,

oznajmując koniec przygód.

Nie zapomnij jej obrócić!

Tak.

Jednak to dopiero za rok.

I czas ponownie, swobodnie popłynie dalej.

I tak jak i w tym roku 

zapewne przeleci pomiędzy palcami

zatopionymi w prozaiczne działania.



dmyk


sobota, 11 maja 2024

Handpan.






Czasem marzenia się spełniają. Nasze myśli i działania podążają w różnych kierunkach. Jesteśmy przekonani, że Świat wokół nie jest dla nas. Jednak rzeczywistość potrafi nas zaskakiwać w najmniej oczekiwanych momentach. Wszystko dookoła zaczyna uśmiechać się do nas nie tym co zwykle kpiącym uśmieszkiem, tylko tak naprawdę. Ukazując, że ludzie ale i sytuacje nas dotykające mogą być, pozytywnie nastrajającymi.


Kliknij.



dmyk


poniedziałek, 1 kwietnia 2024

Wirtualne spotkanie.






W wyobraźni lub na mapach Google 

spotykamy się w kafejce 

przy Placu Świętego Marka w Wenecji. 


Plac pełen ludzi i słońca spływającego z góry, 

i odbijającego się od lekko wzburzonej 

tafli wody od strony laguny. 


Kafejka jak to kafejka we Włoszech. 

Przytulna, przyjazna dla odwiedzających 

i serwująca pyszną mała czarną kawę espresso.


Ty w przepięknej kwiecistej, zwiewnej sukience

i olbrzymim słomkowym kapeluszu.

Obowiązkowo w czarnych dużych okularach,

w których odbijać się będzie świat wokół,

i które zakrywają tajemnicę spojrzenia.


Ja w ciuchach z lnu,

których normalnie nie noszę

ale bardzo lubię ze względu na wszystko.


Spotkanie będzie długie i emocjonujące

gdyż wiele spraw do poruszania.

Tych dawnych, które nieco przykrył czas

i tych teraźniejszych, które jeszcze nienazwane.


Będzie pysznie.


Ludzie nie przejęci faktem naszego spotkania

będą pląsać wokół robiąc pamiątkowe zdjęcia.


My zapatrzeni, wsłuchani, radośni.

Otaczająca sztuka architektury

będzie nas otulać swoim pięknem,

dając nadzieję na bardziej przyjazną przyszłość.



dmyk












piątek, 16 lutego 2024

NOWE OBROTY.






 





Koncert 

Leszka Możdżera.











Niesamowite połączenie
matematyki i muzyki.







GM




Przez trzy dni, od 16 do 18 lutego 2024 roku, naukowcy z NASA i Uniwersytetu Harvarda, Laureatka Pokojowej Nagrody Nobla oraz pianista Leszek Możdżer będą starali się znaleźć odpowiedzi na pytania, jakie nowe rewolucje czekają na nas w przyszłości.

- Poszukiwanie życia w Kosmosie, fundamenty demokracji i rozwoju, nieustraszone kobiety, fascynująca synergia świata sztuki i nauki – taka konstelacja zdarza się raz na pół wieku – zapewnia kurator Nowych Obrotów, finałowego spotkania Roku Mikołaja Kopernika dr Jan Świerkowski z Instytutu B61.

Podczas Nowych Obrotów w Toruniu, wybitni prelegenci staną przed wyzwaniem zgłębienia idei mających potencjał zmiany naszego postrzegania świata i naszego miejsca w nim, skupiając się na dwóch zagadnieniach: detekcji życia pozaziemskiego, potencjalnym odkryciu, które może radykalnie zmienić naszą ziemską tożsamość oraz równości na Ziemi – rewolucji wymagającej od nas nie tylko naukowej odwagi, ale i konkretnego działania.

O tym jak takie rewolucje przeprowadzać 17 lutego opowie dr H. C. Leymah Gbowee, laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, uhonorowana za działalność na rzecz promowania pokoju i walkę o prawa kobiet. Tego samego dnia, który dedykowany jest obchodom Roku Kobiet Odważnych, widzowie wezmą udział w dyskusji z jedną z liderek świata nauki – dr Mary A. Voytek, czołową naukowczynią NASA i autorką najważniejszej inicjatywy mającej na celu poszukiwanie życia na egzoplanetach (NExSS).

Temat życia pozaziemskiego, będzie obecny przez większość spotkań odbywających się w ramach Nowych Obrotów. Jak przypomina profesor Avi Loeb, znakomity badacz z Uniwersytetu Harvarda, zajmujący się na co dzień kosmologią i teoriami związanymi z życiem w Kosmosie, Mikołaj Kopernik odkrył, że nie znajdujemy się w fizycznym centrum Wszechświata. Tymczasem profesor Loeb poszukuje dowodów na to, że nie jesteśmy również w jego intelektualnym centrum. Podczas wykładu 18 lutego zaproszony gość skupi się na możliwościach i ograniczeniach poszukiwania pozaziemskich cywilizacji. Odkrycie dowodów na istnienie zaawansowanej formy życia poza naszą planetą całkowicie odmieni nasze rozumienie świata. Będzie to prawdziwą „Nową Rewolucją Kopernikańską” – uważa autor głośnej publikacji popularnonaukowej „Pozaziemskie”, która omawia Oumuamua, czyli pierwszy zauważony przez nas obiekt spoza układu słonecznego, który pojawił się w niedalekiej odległości od Ziemi.

Kurator wydarzenia, dr Jan Świerkowski, wyjaśnia: - Celem trzydniowego spotkania jest zapoczątkowanie wielowątkowej debaty na temat Nowych Rewolucji, fundamentalnych zmian w myśleniu, które mają wpływ na głębokie przemiany naukowe, kulturowe, technologiczne i społeczne. Takie podejście wymaga interdyscyplinarnego dialogu łączącego rozmaite metody i systemy rozumienia rzeczywistości – od humanistyki po nauki ścisłe.

W tym duchu, dyrektor Instytutu B61 zaprasza szczególnie na wyjątkowy koncert „Art & Science” (16 lutego) w wykonaniu Leszka Możdżera, który jest wynikiem współpracy wybitnego pianisty z matematykami i fizykami. Jej kulminacją jest pionierski fortepian dekafoniczny, zaprojektowany przez zespół pod kierownictwem prof. Pawła Nurowskiego z Centrum Fizyki Teoretycznej Polskiej Akademii Nauk. Zwykle muzycy i kompozytorzy ze świata muzyki tonalnej używają systemu tuzinowego, tymczasem skonstruowany instrument wprowadza rewolucyjny system dziesiętny. Koncert jest więc pomostem między intuicyjną wyobraźnią genialnego muzyka, a formalizmem matematycznym świata nauki, który wprowadził do projektu profesor Nurowski.

Marszałek Województwa Kujawsko–Pomorskiego, Piotr Całbecki, będący patronem wydarzenia, podkreśla, że jego intencją jest ukazanie, iż nauka musi być związana ze społeczeństwem i jego potrzebami. Dlatego globalne idee powinny znaleźć odzwierciedlenie na poziomie regionalnym, by miały pozytywny wpływ na rozwój lokalnych społeczności.



dmyk