poniedziałek, 26 stycznia 2026

Płonne nadzieje.





Chyba nadal nie potrafię przełamać 

negatywnego myślenia o sobie. 


"To nie dla mnie". 

"Inni są ważniejsi".

"Nie nadaję się".


Początkowo myślałem, 

że to miejsce jest moim na Ziemi,

po traumatycznych doświadczeniach

w miejscu deklarowanej tolerancji.


Planowałem dotrwać do końca. 

Do finiszu zwieńczonego 

"laurem zwycięstwa"

lub choćby własną satysfakcją.


Teraz okazało się, 

że tak nie do końca jest. 

Atomizacja społeczeństwa,

brak czasu ale również ochoty wielu 

na zadzierzgnięcie więzów 

powodują u mnie 

depresję i rozżalenie.


Czas już odejść. 


Proza życia zmieniła wszystko

i nie czas na poezję chwili.


Szkoda, 

że nie jestem na początku drogi. 

Wtedy takie częste zmiany 

by mnie wzmocniły

i kolejne z nich 

nie robiłyby różnicy 

oraz nie wywoływały stresu. 


Teraz na starość 

oczekiwałem już stabilizacji. 


Bo tak naprawdę, 

to kiedy mógłbym na nią liczyć? 


Po śmierci? 


Pewnie tak.


Wtedy będę spokojnie 

leżał pod ziemią w horyzontalnej, 

wreszcie ustabilizowanej pozycji.

Tylko, kto mnie w tej pozie ułoży?


Nie jestem nastawiony na "nie" 

względem całego Świata. 


Cenię szczerość, prawdę, uczciwość, 

współodczuwanie, bycie razem 

ale to się wypaczyło 

i zdewaluowało nieuchronnie. 


Nie chcę być kolejny raz ogryzany 

i wyrzucany jak szczątki jabłka. 


Zazwyczaj to ja coś rozumiem 

i odstępuję bo innym to nawet 

nie przyjdzie do głowy.


Stary i głupi. 


dmyk



Brak komentarzy: